Podstawowe pojęcia Daodejing i praktyka taijiquanu

Część IV: Woda

VIII
Najwyższa dobroć podobna jest wodzie. [...] przynosi ona korzyści dziesiątkom tysięcy rzeczy, mimo iż z nikim nie walczy. Pozostaje [najniżej], gdzie żaden człowiek nie chciałby się znajdować. Dlatego zbliża się ona w swym podobieństwie do dao.
       Według Tao-te-king, czyli księga Drogi i Cnoty tłum. Tadeusz Żbikowski.

LXXVIII
Nie ma na świecie nic bardziej słabego i miękkiego od wody, a jednak w pokonywaniu twardego i mocnego nic nie może jej dorównać.
Nie istnieje też nic takiego, co by mogło ją zastąpić.
To, co słabe, zwycięża to, co mocne.
To, co miękkie, pokonuje twarde.
Po niebem nie ma nikogo, kto by o tym nie wiedział.
A jednak nikt nie potrafi tego stosować.
       Według Tao-te-king, czyli księga Drogi i Cnoty tłum. Tadeusz Żbikowski.

W poprzednich wykładach starałem się zarysować obraz świata, jaki stworzyli starożytni Chińczycy, przejęty później przez filozofów daoistycznych. W skrócie: Nie ma stałych, niezmiennych, materialnych czy idealnych bytów. Każde istnienie polega na przepływie energii, a więc jest zmienne i nietrwałe. Według zasady dao, kierującej tymi zmianami, każdy byt oscyluje między stanami yin i yang, dość regularnie przechodząc w swoje przeciwieństwo. Należy bardzo wyraźnie podkreślić tę cechę niestałości, gdyż czegoś takiego nie znał europejski światopogląd, chyba aż do czasów Bergsona w XIX w. Według naiwnego, codziennego poglądu rzeczy materialne są trwałe a ich wartość i użyteczność jest godna zaufania. Według poglądów materialistycznych niezmienna jest istota materii, świat atomów (Demokryt) i innych cząstek elementarnych. Podkreślam, że nie jest to światopogląd naukowy, gdyż w nauce prawda jest prawdą, dopóki ktoś nie udowodni jakiegoś innego twierdzenia na ten temat. Inaczej badania naukowe nie byłyby możliwe. Wedle zaś światopoglądów idealistycznych, wywodzących się od Platona, nietrwała jest materia, zaś niezmienny świat idei, a więc także wartości, które nie mogą być reinterpretowane i nie podlegają dyskusji czy zmianom kulturowym. Czegoś takiego nie ma w poglądach daoistów.

Europejczycy uznaliby taki świat za niemożliwy, albo przynajmniej nie do zniesienia. Jak wobec powszechnej zmienności twierdzić coś o rzeczywistości? Wieczna niepewność podważałaby życie społeczne i procesy wnioskowania. Daoistyczny obraz świata nie jest jednak aż tak niepewny, jak by się wydawało. Rzeczywistość kierowana przez dao JEST przewidywalna. Pewna jest zmiana, jej kierunek, a także jej granice i pewność odwrócenia kierunku zmian po ich osiągnięciu. Prosta reguła powoduje, że i obraz świata jest w rzeczywistości prosty.

powrót Tu jednak powstaje problem: jak skutecznie działać w takiej rzeczywistości? To, że dla Europejczyków zmienność jest tak trudna do przyjęcia skutkuje dość częstą interpretacją wskazań Daodejingu, które ponoć nakazują bierność i ucieczkę od działania. Mędrzec miałby więc godzić się na to, co się dzieje, zachowując obojętność i wycofując się ze świata. Dla kogoś stąd jest to jedyna taktyka możliwa w tej sytuacji. Jednak w chińskiej literaturze, opartej o kroniki historyczne (to jakby odrębny gatunek literacki – "powieść w odcinkach") bez przerwy opisuje się daoistycznych mistrzów, będących doradcami wielkich władców, zwłaszcza założycieli dynastii (np. Zhang Liang pomagający Liu Pangowi, założycielowi dynastii Han lub Zhuge Liang, strateg Liu Peia, twórcy cesarstwa Shu). Dla ćwiczących jest też jasne, że w ten sposób nie mogliby rozstrzygnąć żadnej walki.

Rzeczywiście, wedle daoistów nie jest możliwe przeciwstawienie się przemianom dao. Jeśli coś zmierza w kierunku yin to zapobieganie temu nie ma sensu. Nic natomiast nie przeszkadza działać zgodnie z kierunkiem przemian otaczającego świata. Jeśli dodamy własne działanie do spontanicznego procesu, możemy go przyspieszyć. Nie ma sensu go zwalniać. Przemiany przecież i tak doprowadzą do odwrócenia obecnych tendencji. Stąd cytat znany z poprzedniego odcinka:
[...] rzeczy:
   jeśli ktoś chce je zmniejszyć, na odwrót – coraz bardziej się rozrastają;
   jeśli ktoś się chce przyczynić do ich wzrostu, one – na odwrót – stają się coraz mniejsze.
Co więcej, jeśli ktoś znajdzie się w sytuacji yang i powstrzyma się od działania, szykuje sobie klęskę, jak w sytuacji, opisanej w odcinku o Pustce. Gdy Pustka się pojawia, a z nią możliwość działania, naturalna jest aktywność.

Jako symbol takiego postępowania w Daodejingu wykorzystuje się wodę. Co powoduje pewne trudności. W tłumaczeniach na języki europejskie podaje się jej atrybuty: słabość i miękkość. Każdy jednak, kto pływał w rzece czy morzu wie, że to określenia nietrafione, nie pasujące do rzeczywistości. Coś, co nosi na sobie zarówno twoje ciało, jak i kadłuby ciężkich okrętów, raczej nie powinno być tak nazywane. Spiętrzona, woda potrafi przerwać tamy i spowodować wielkie zniszczenia. W przeciwieństwie do powietrza, woda nawet nie jest elastyczna. Jest jedną z najmniej ściśliwych substancji na świecie. Jest też ciężka, a jej masa pozwala na dużą skuteczność. Nie jest natomiast sztywna – opływa przeszkody lub spiętrza się ponad nie, zamiast się zatrzymywać. Obawiam się, że słowa "słaby" i "miękki" użyte są z braku właściwych określeń, stosowanych w starochińskim. Albo dlatego, że w naszym niemożliwa jest tamtejsza taktyka, pozwalająca znanym słowom nadawać nowe znaczenie w zależności od dziedziny, którą się opisuje.

Nieporozumienia wywołuje również to, że wodę określa się jako "pozostającą w najniższej pozycji", "skromną" i "nie walczącą z nikim". W rzeczywistości chodzi o to, że woda nie podejmuje działalności wtedy, gdy jej pasuje, nie kieruje nikim i nie narzuca własnego autorytetu, nie stara się za wszelką cenę postawić na swoim, jak to robią szefowie czy wojownicy. Same takie sformułowania wobec jednego z żywiołów są chyba bezsensowne. To nie woda decyduje o tym, że płynie, ani gdzie. Jest to tylko kwestia reguł i możliwości. Z punktu widzenia tego, kto dysponuje władzą czy mocą, może być to traktowane jako upokorzenie. Ale przecież nie można upokorzyć wody. A właściwie można ją słownie spostponować, tylko niczego to nie zmieni i nikogo nie obejdzie. Stąd niska pozycja i skromność mają tu znaczenie wybitnie metaforyczne.

Dlatego wskazówek Laozi nie należy rozumieć jako zachęty do słabości i rezygnacji. Woda ma natomiast inne cechy. Po pierwsze działa zawsze zgodnie z prostą zasadą – jeśli to możliwe, płynie w dół. Sama z siebie nie ruszy pod górę, ani nie skręci w prawo, gdy możliwy jest ruch w lewo. Mimo, że w ruchu, nigdy nie przejawia własnej inicjatywy. Nigdy jednak nie pozostawia niewypełnionych pustych przestrzeni, wypełni każdą możliwą w momencie jej powstania. Tak samo mędrzec czy dobry wojownik zawsze podążać będzie za przemianami dao, jak za siłami grawitacji, przejawiając inicjatywę natychmiast, gdy pojawia się taka możliwość, ale wycofując się lub zatrzymując, gdy jej nie ma. Tak samo jak w wypadku wody, zatrzymanie nie oznacza spoczynku i "zaśnięcia". Stojąca woda naturalnie utrzymuje swój potencjał, albo nawet go zwiększa, jeśli spiętrza się i gromadzi. Tak samo zatrzymanie się lub wycofanie w ćwiczeniach tuishou (Pchających Dłoni) nie pozwala na rezygnację czy spoczynek. Jeśli uda się stworzyć przestrzeń dla własnej aktywności (dzięki strukturze ciała lepszej od partnera) należy natychmiast ją wypełnić własną akcją. Także wtedy, gdy tę przestrzeń stworzy dla siebie przeciwnik, ale opieszale nie zajmie jej. Dokładnie tak, jak woda. Natomiast jeśli przestrzeni tej nie ma, właściwa struktura powoduje, że gromadzi się siły, zamiast je rozpraszać, jak woda zatrzymana tamą. Zasada ta właściwa jest dla każdej działalności, także zawodowej, biznesowej, politycznej czy towarzyskiej. Brak możliwości działania jest najlepszą okazją do gromadzenia sił, środków i kwalifikacji. Gdy nieuchronnie otworzy się możliwość działania, nie będzie już na to czasu.

Natomiast nacisk wody w normalnych warunkach (nie na dnie Rowu Mariańskiego) nigdy nie uniemożliwia ruchu. Woda opływa ciało, wypełnia każdą przestrzeń i stawia opór, ale ustępuje przed ruchami kogoś, kto w niej pływa. To znów jest prawidłowa taktyka wojownika. Jeśli bowiem odbierzemy przeciwnikowi jakąkolwiek możliwość ruchu, tak naprawdę tracimy nad nim przewagę. Tylko, jeśli podejmuje on próby działania, jesteśmy w stanie wyczuć i odczytać jego zamiary. W miarę rosnących umiejętności dzieje się to coraz wcześniej. Wystarczy sam początek akcji przeciwnika, ślad poruszenia, by jego plany stały się jasne. Robi to wrażenie nadnaturalnych umiejętności, ale w taijiquanie nie ma cudów. Jak twierdzi wielki mistrz Chen Xiaowang, nie są mu znane jakiekolwiek sekrety czy tajemne umiejętności, a wszystko jest po prostu kwestią treningu i wprawy. Bez prób jakiejkolwiek akcji drugiej strony, nie jest możliwe odczytanie jej dążeń. A bez tego nie da się ich kontrolować. Właściwe będzie więc przyjęcie taktyki wody. Wypełnienie przestrzeni między przeciwnikiem i sobą, uniemożliwienie mu swobodnej aktywności, ale ustępowanie przed jego ruchami. Woda przecież jednocześnie ustępuje przed mieszającą ją ręką i natychmiast wypełnia przestrzeń poza nią. W ten sposób panuje się nad przeciwnikiem czy konkurentem. Nie może swobodnie przeprowadzić swych planów, ale jednocześnie czytamy w nim jak w książce, czego nie da się zrobić, stosując przemoc, zakazy i przymus. Wojownik jest wodą, a nie tężejącym wokół kogoś betonem.

Jako dodatkowe wyjaśnienie należy wspomnieć, że normalną taktyką, stosowaną przez Chińczyków, jest wciąganie przeciwnika w pułapkę, udając że się jest nieuważnym, nieumiejętnym, słabszym i nieprzygotowanym. Wielu takim technikom poświęcona jest Sztuka wojny Sunziego i Metody wojskowe Sun Pina. W ten sposób wyszkoleni wojownicy w naturalny sposób przyjmowali, że atakowanie kogoś bez rozpoznania jego zamiarów, wykorzystując tylko aktualną przewagę, jest głupotą. I chyba tak właśnie jest. Bezmyślny pressing świadczy tylko o bezmyślności.

       Jaromir Śniegowski