Zhang Shanfeng
Dokumenty historyczne z taoistycznego klasztoru Wudang wspominają o dwu
ludziach, noszących to zakonne imię, pisane jednak innym hieroglifem -
- XII-wiecznym alchemiku z okresu dynastii Song i
- XV-wiecznym mnichu, żyjącym niedługo po zaprowadzeniu władzy dynastii Ming
W zapiskach tych nie ma żadnej wzmianki o tym, by którykolwiek z nich
zajmował się sztukami walki, a pierwsze wzmianki, łączące tę postać
z Tai-chi pochodzą z XIX w. Być może któryś z nich nauczał tao kogoś,
kto zajął się sztukami walki? Dla Chińczyków teoria była ważniejsza
od praktyki i wielu mistrzów ogłaszało się uczniami np. Buddy,
wprowadzając jego imię do nazwy szkoły (Choy Lee Fut - "fut" to
po kantońsku Budda).
Legenda przypisuje mu jednak stworzenie nei jia i 300 lat życia.
Dla ludu jest on Nieśmiertelnym, patronem wewnętrznych sztuk walki.
Stworzona przez podanie postać jest prawdopodobnie kontaminacją paru
istniejących realnie ludzi i legend o duchach górskich, których cechy
wyraźnie nosi. Chińskie podania są jednak stylizowane na dokumenty
historyczne, tak więc Zhang Shanfeng (Chang San-feng) ma
skonkretyzowany życiorys.
Nazywał się Zhang Tung, in. Zhang Zhunbao. Shanfeng to imię honorowe,
często nadawane pośmiertnie. Urodził się 9 kwietnia 1247 r.w Górach
Smoczo-Tygrysich w Guangxi. W rocznicę tego wydarzenia w wielu
ortodoksyjnych szkołach Tai-chi studenci świętują, urządzając bankiet.
W wieku 12 lat zaczął studia konfucjańskie. Mimo świetnej urzędniczej
kariery, po śmierci rodziców zrezygnował z niej, rozpoczynając
30-letnią wędrówkę po świętych miejscach taoizmu w towarzystwie
dwu służących. Potem osiadł w lasach, porastających góry Baogai.
Legenda mówi też, że 10 lat studiował w Shaolinsi zhang zhuan,
stworzony podobno w VII wieku przez mnicha Xu Xuanpinga, składający się
ze 108 ruchów i oparty o zasadę "Osiem Trygramów w rękach i Pięć Stanów
w nogach", jak współczesne Tai-chi.
W wieku 67 lat spotkał w górach pustelnika Ho Longa ("Ognistego Smoka"),
który przekazał mu sekret nieśmiertelności, jednak Zhang nie zdołał
poczynić w tej dziedzinie wystarczających postępów - udał się więc
na górę Wudang, gdzie po 9-letniej medytacji zrozumiał sens
przekazanej mu tajemnicy. Gdy wtedy powrócił w rodzinne strony,
okazało się, że wszyscy krewni i znajomi dawno już zmarli.
W okresie tym obalono dynastię Yuan i na dwór Zhu Yuanzhanga, który
wstąpił na tron pod imieniem Hongwu, zakładając dynastię Ming,
ściągali z całego kraju uczeni, by pomóc zorganizować od nowa
państwo. Jednak Zhang przeraził się, że zostanie zaprzężony
do tej służby i zaczął zachowywać się jak szalony, nosząc łachmany,
nie myjąc się i nie dbając o siebie, co zyskało mu przydomek
"Zaniedbanego Taoisty". Mimo to cesarz wezwał go do siebie
w 1385 roku. Zhang zbiegł i do 1399 ukrywał się na pograniczu
Yunnanu, gdy powrócił, by spotkać się z przyjacielem, pustelnikiem
Wan Buzi. Jednym z kanonów taoizmu było bowiem, że służba publiczna
naraża na stresy i skraca życie. Parokrotnie jeszcze cesarze usiłowali
ściągnąć go na dwór, zaś cesarz Yuchong nadał mu oficjalny tytuł
Nieśmiertelnego. Jednak Zhang ukrył się tak dobrze, że nikt go odtąd
nie widział.
O okresie jego życia krąży wiele podań. Miał stworzyć taijiquan
w ciągu jednej nocy, we śnie, po obserwacji walki między wężem
i żurawiem. Inna wersja twierdzi jednak, że pomysł ten przyszedł
mu do głowy w trakcie obserwacji ćwiczących w klasztorze Wudang
mnichów, którzy męczyli się w trakcie treningu - mistrz zauważył,
że wypływa to z braku równowagi, z której wyprowadza ich nadmiar
używanej siły.
Mówi się także, że ćwiczył formy z mieczem w ciemnościach o północy,
co miało zwiększać żywotność i wspinał się po skałach podczas wiatru
i burzy, by wydłużyć oddech, zaś w deszczowe, nieprzyjemne noce czytał
klasykę i medytował, co miało szczególnie wpływać na oczyszczenie
umysłu i natury (te). Na skutek tego dziwacznego treningu
zdobył umiejętność spacerowania po śniegu bez zostawiania śladów.
W czasie medytacji jego szaty unosiły się, jak wzdęte powiewem,
a ściany drżały. W trakcie wędrówki towarzyszyły mu żurawie - broniąc
go przed wężami - i małpy, znosząc mu leśne owoce. Jedna z małp,
szczególnie wielka, naśladowała ruchy mistrza i świetnie opanowała
taiji. Zhang nazwał ją Xiaoding i brał ze sobą, gdy szedł po
drewno. Shanfeng rąbał gałęzie gołymi rękoma i wywracał drzewa
uderzeniem barkiem, a Xiaoding znosił je do pustelni.
Według przekazów tych ruchem "Rozczesywanie grzywy dzikiego konia"
Zhang zabijał węże, a ruchem "Napięcie łuku by zabić tygrysa" chwytał
w skoku pręgowanego zwierzaka za tylne łapy i rozdzierał go na pół.
W wyskoku łapał w locie jastrzębie (wypuszczając je potem),
wystrzelone w swoim kierunku strzały chwytał w zęby i rzucając nimi,
wbijał je w drzewa tak głęboko, że właściciel nie mógł ich odzyskać...
To jednak tylko legenda. Z praktyki mogę powiedzieć, że przedstawione
w niej metody treningu przynoszą wręcz przeciwne rezultaty. Mimo dość
długiego życia (a co najważniejsze - do końca sprawnego fizycznie
i psychicznie) żaden z wielkich mistrzów Tai-chi nie żył też 300 lat...
copyright © Jaromir Śniegowski
Polskie Towarzystwo Rozwoju Chen Taiji Quan
Oficjalna strona Towarzystwa: www.chen.org.pl,
e-mail: chen@chen.org.pl
Treść: Jaromir Śniegowski, Wykonanie strony: Tadeusz Jasienski