Zaawansowanie instruktora grupy ćwiczebnej

Początkujący adepci taijiquanu wybierając zajęcia kierują się dogodnym terminem i miejscem. Poziom instruktora i jego wiedza niewiele ich obchodzą – twierdzą, że teraz nie ma to znaczenia, a zaawansowanego nauczyciela będą potrzebowali, gdy sami coś osiągną. Umyka im, że właśnie na początku kształtują się podstawowe nawyki.

Skuteczność taijiquanu zależy od prawidłowej struktury, umiejętności skupiania uwagi i jej koordynacji z ruchem. A także od zrozumienia podstawowej, jednej zasady. To ostatnie jest bardzo trudne, ale tym wcześniej trzeba zacząć, by zdążyć. Wszystko to zaczynamy opanowywać już na początku, by skończyć jako starzy ludzie.

Paradoksem jest, że wszystkich skomplikowanych i zaawansowanych form możemy się nauczyć od tych, którzy o powyższym nie mają pojęcia. Wystarczy, że sami pamiętają ruchy, co w końcu nie jest sztuką i każdy, kto nie ma uszkodzeń mózgu jest do tego zdolny. Nie świadczy to o kwalifikacjach. Jeśli sami mamy pojęcie o postawach i ktoś, kto je również ma potem je nam poprawi, będzie to miało sens. Jeśli natomiast na początku nie nabierzemy nawyków, cały czas nauki będzie zmarnowany. Wielki mistrz Chen Xiaowang kiedyś powiedział, że widział wielu ludzi, którzy znają wszystkie możliwe formy stylu Chen i nie mają żadnego pojęcia o taijiquanie.

Problemem jest to, że co prawda nikt nie ma idealnej struktury i przez całe życie się ją poprawia, jednak właśnie po to, by ustawić kogoś dobrze w poczycji zhang zhuan i nauczyć rozumienia chan si gong potrzeba kwalifikacji, jakich spora część ludzi w Polsce (także instruktorów) nie ma. Wystarczy jedna korekta kogoś dobrego, by zrozumieć różnicę.

Większość początkujących nigdy się o tym nie dowie. Właśnie dlatego, że ze względu na wygodę lub koszty wybiera gorszego. Nigdy też nie dostrzeże potrzeby zmiany instruktora, by w końcu zacząć naprawdę się uczyć. Będzie się im wydawało, że formy, które ćwiczą, to taijiquan. Z drugiej strony to, że strukturę, koncentrację i umiejętność stosowania zasad doskonali się całe życie daje nadzieję tym, którzy nie mają możliwości ćwiczenia u dobrego nauczyciela. Zawsze jest jeszcze czas, by zacząć, w końcu najlepsi też to robią. Różnica nie jest więc aż tak zasadnicza, choć patrząc na skutki – ogromna. Im jednak później, tym mniej czasu nam pozostaje. Podobno w tradycyjnych formach uderza się jedną ręką dlatego, że nikt nie żyje tak długo, by jednakowo udoskonalić uderzenia obiema.

Jest więc pewna racja w tym, że najlepszy nauczyciel to ten, z jakim możemy w danej chwili pracować. Nawet najlepsi, a niedostępni się nam nie przydadzą (choć bywają tak źli, że chyba lepiej nie próbować). Jednak ten, kto świadomie rezygnuje z nauki u dostępnego (choćby trudniej), a lepszego sam sobie opóźnia rozwój i wydłuża, czasem o wiele lat, szkolenie. Dużo wysiłku kosztuje mnie oduczanie ludzi od nieprawidłowych nawyków, nadanych im przez nieumiejętnych inistruktorów. Prawdę powiedziawszy to trudniejsze, niż usunięcie zwykłych błędów postawy u ludzi nigdy nie ćwiczących. A przecież za każdy miesiąc płaci się pieniądze…


…jedna zasada
Najczęściej powtarzane powiedzenie: "taijiquan to dziesięć tysięcy (tj. dużo) ruchów i jedna zasada". Głosi ona, że każdy ruch wykonywany przez dantian powtarza ciało. Prosto brzmi… spróbujcie zrobić tak, by poskutowało.

…różnica
Świadomość jej braku jest najlepszą wskazówką zaawansowania instruktora. Dobry wie, że swoje pozycje musi poprawiać i nie ukrywa tego przed nikim (także uczniami), bo właśnie to, że je poprawia świadczy o kwalifikacjach. Jeśli stara się robić wrażenie, że nie musi, lepiej go unikać. Co oczywiście nie znaczy, że początkujący może lepiej wiedzieć, jak wykonać ćwiczenie.

powrót